0065246
Użytkowników online: 5

Sobota 12 kwietnia była cokolwiek ponura. Pogoda jakoś nie mogła się uśmiechnąć, mimo że w kolejce do samolotu czekali kursanci, pasażerowie tandemu i niezwykli skoczkowie (no bo niby jak skoczek może być „zwykły” albo – co więcej – „normalny”).
Wreszcie się udało, a przynajmniej tak nam się wydawało. Po krótkim rozbiegu Antek rozpoczął wznoszenie i parł coraz wyżej i wyżej. Niestety, szczelna pokrywa chmur i brak GPS-a uniemożliwiły wyrzucenie chętnych na wysokim pułapie. Trzeba się było przebić przez chmury w dół, a to był znak, że tandem nie pójdzie.
Wreszcie na tysiącu można było spod podstawy chmur krzyknąć „ziemia!” i określić punkt wyrzutu. Poszły dwa najścia i wydawałoby się że na tym koniec przygód. Jednak dla tych którzy z ziemi spoglądali na niebo, jeden skoczek zaczął coraz bardziej rosnąć w oczach. Gołym okiem widać było że jest już poniżej granicy otwarcia spadochronu głównego, a czaszy jak nie było tak nie ma. Widać było obroty, które uniemożliwiały sięgnięcie po którykolwiek z uchwytów. Wreszcie kiedy atmosfera na płycie rosła z emocjami obserwatorów, na wysokości poniżej 300 metrów nagle skoczyła nad delikwentem biała czasza spadochronu zapasowego. Automat Vigil spracował, a dzięki niemu kolejny skoczek otrzymał drugie życie.
Z pewnych względów nie wiadomo było czy lać go w dupe – no bo to i pierwsza jazda na zapasie i pierwszy odpalony Vigil, ale okazało się że w kombinezonie nie ma żadnej niepożądanej zawartości i nic nie stoi na przeszkodzie żeby wylaszować pogromce zapasu.
Wieczór na spa był zatem pełen wrażeń.
Kolejny dzień – niedziela, był już znacznie nudniejszy. Nic tylko skakanie, skakanie i skakanie… A było tego trochę, bo do góry poszło pięć wylotów i to wysokich, uczniowie skakali dzielnie, RW-5 wychodziły udane, a Bulisław wylaszował się na mientki pilocik, przez co siedzenie też mu zmiękczono, jako i studentom za pierwsze skoki.
Sami więc widzicie że poszło spokojnie, ale za to zgodnie z planem. Tym samym w Krośnie mamy już pełnię sezonu, samoloty latają, spa przyjmuje wyskokowe towarzystwo a reaktor czeka na rozgrzewanie rdzenia.
Turbo Romek tym razem robił za reportera strefy za co mu dziękujemy, a zdjęcie ilustrujące newsa strzelił Pixel Starszy, w kręgach rodzinnych znany jako Andrzej B.
Mały Jacuś rzewnie płacze – siedzi w domu – Krosno skacze!
Ze spadochroniarskim „bluskajcie”
Wasz Yatzek




